Top
Filmowe Żuki na wagę złota – Szwedzki Stół Filmowy
fade
4381
post-template-default,single,single-post,postid-4381,single-format-standard,eltd-core-1.1.1,flow-ver-1.3.6,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-type2,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Filmowe Żuki na wagę złota

Filmowe Żuki na wagę złota

 

Jest 25 września 1964 roku. W sztokholmskim Grand Hotelu zbierają się przedstawiciele szwedzkiego świata filmu – już za chwilę rozpocznie się organizowana przez Szwedzki Instytut Filmowy pierwsza gala wręczenia Złotych Żuków (szw. Guldbaggegalan). Reżyserzy, aktorki, aktorzy, producenci filmowi – tylko troje z nich zostanie nagrodzonych za wybitne osiągnięcia w dziedzinie filmu i wróci do domu z ważącym nieco ponad kilo Złotym Żukiem. Ten wieczór należy zdecydowanie do Ingmara Bergmana i jego filmu „Milczenie”, który przynosi mu zwycięstwo w kategorii Najlepsza reżyseria. Nagroda za ten sam film wędruje także do Ingrid Thulin, która zostaje wyróżniona za Najlepszą kobiecą rolę. Ostatni Żuk, za Najlepszą męską rolę trafia w ręce Keve Hjelma za film „Dzielnica Kruków”.

 

Ingmar Bergman, Ingrid Thulin i Ragnar Edenman na pierwszej gali rozdania Złotych Żuków w 1964 r. Fot. gp.se

 

Mamy to! Czyli zwycięzcy ze swoimi Żuczkami – Ingmar Bergman, Ingrid Thulin i Keve Hjelm/ 1964 rok. Fot. gp.se

 

Pięćdziesiąt pięć lat i ponad pięćset czterdzieści rozdanych Złotych Żuków później, ta nagroda w dalszym ciągu jest uważana za najbardziej prestiżowe filmowe wyróżnienie w Szwecji. Dzisiaj Żuki przyznaje się aż w dziewiętnastu kategoriach, a ponieważ tegoroczna gala już za rogiem, postanowiłyśmy przyjrzeć się bliżej niektórym nominowanym. Będzie o fantasy, eksperymentach artystycznych, niezwykłym dokumencie i przykrym obrazie dzisiejszej Szwecji. Lecimy!

 

„Granica”, reż. Ali Abbasi, 2018

 

Zaczniemy od filmu, który dostał najwięcej, bo aż dziewięć nominacji, czyli „Granicy” w reżyserii Aliego Abbasiego. To historia celniczki Tiny, która posiada ponadprzeciętny zmysł powonienia. Tina wdaje się w nietypową relację z tajemniczym włóczęgą, którego poznaje nieoczekiwanie pewnego dnia. Jeśli spodziewacie się tu typowej romantycznej historii, to możecie o tym zapomnieć, Abassi daje nam niezwykły film, który łamie wszelkie reguły gatunkowe i w bardzo nieoczywisty sposób operuje elementami fantasy czerpiąc z mitologii nordyckiej.

 

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

 

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

 

Mamy tu w ogóle bardzo ciekawe połączenie – z jednej strony irańsko-szwedzki reżyser, który na swoim koncie ma jeden film krótkometrażowy („M for Marcus”) i duński horror („Shelley”), z drugiej strony scenariusz współtworzony z Isabellą Eklöf, która zadebiutowała niedawno w roli reżyserki filmem „Holiday” i do tego wszystkiego opowiadanie szwedzkiego pisarza Johna Ajvide Lindqvista (autora noweli „Wpuść mnie”, na podstawie której powstał film „Pozwól mi wejść”, do dziś uważany za klasykę gatunku, jeśli chodzi o szwedzkie horrory). Jak się okazuje, połączenie, które do tej pory sprawdza się świetnie, bo film zdobył między innymi nagrodę Un Certain Regard na festiwalu w Cannes i nominację do Oscara za najlepszą charakteryzację. O tej produkcji będziemy jeszcze pisać, bo zbliża się jej polska premiera i z tej okazji szykujemy dla Was coś fajnego!

 

„Goliat”, reż. Peter Grönlund, 2018

 

Następny w kolejce, bo z sześcioma nominacjami, jest film szwedzkiego reżysera Petera Grönlunda (to nie pierwsza nominacja dla Grönlunda, w 2016 roku reżyser otrzymał nagrodę za najlepszy scenariusz do filmu „Drifters”). W „Goliacie” Grönlund bierze na tapetę współczesną Szwecję i maluje jej obraz przez pryzmat rodziny z kriminalnym zapleczem – wszystko na tle upadających przedsiębiorstw, wzrastających różnic między klasami społecznymi i zmieniającego się klimatu politycznego. Przyglądamy się tu relacji ojca, który ma trafić do więzienia i syna, który podczas jego odsiadki musi przejąć obowiązki głowy rodziny i podtrzymać szemrane interesy ojca. Surowy, brutalny i wzruszający obraz ludzi z marginesu społeczeństwa skazanych na samotność i wykluczenie. Sam Grönlund przyznaje, że tym filmem chciał przede wszystkim zwrócić uwagę na to, jak samo życie w małych szwedzkich miejscowościach albo wyobcowanych przedmieściach, często w gorszych warunkach, potrafi zdefiniować i wpłynąć na rodzinę, która bez wsparcia ze strony państwa, tworzy swój własny, klaustrofobiczny świat, w którym nie ma miejsca na nadzieję. 

 

Fot. Triart.se

 

Fot. Dn.se

 

 

„X&Y”, reż. Anna Odell, 2018

 

Naszym zdaniem trochę taki przegrany wieczoru, bo to akurat film, który bardzo chcemy zobaczyć, a dostał tylko dwie nominacje. Odell jest ciekawą artystką i to, że lubi robić rzeczy po swojemu nie jest żadną nowością. W zasadzie każda rzecz, do której przyłoży rękę wywołuje żywe dyskusje w świecie szwedzkiej kultury. Głośnym echem w szwedzkich mediach odbił się jej performance, którego celem było obnażenie szwedzkiego systemu służby zdrowia, zwłaszcza w zakresie zdrowia psychicznego – Odell upozorowała próbę samobójczą, załamanie nerwowe i psychozę i zrobiła to tak wiarygodnie, że oszukała wszystkich i trafiła na oddział psychiatryczny szpitala św. Görana w Sztokholmie tylko po to, żeby wypisać się następnego dnia (to jest w ogóle temat na osobny post – może do tego wrócimy). Szerszej publiczności Odell jest znana przede wszystkim dzięki filmowi „Zjazd Absolwentów”, za który otrzymała aż dwa Złote Żuki w 2014 roku (kto nie widział, proszę nadrobić). Teraz wraca z najnowszym eksperymentem artystycznym „X&Y” i jak zapowiada, będzie to próba dekonstrukcji ról przypisywanych każdej płci. Pozbawiona reguł i scenariusza gra z otoczeniem ma być pretekstem do odkrywania kobiecej i męskiej tożsamości w naszej medialnej rzeczywistości. U boku Odell w filmie zobaczymy też Mikaela Persbrandta, Jensa Albinusa i Trine Dyrholm (to właśnie Jens oraz Trine otrzymali nominacje za role w tym filmie). No cóż, pozostaje nam poczekać do seansu i ocenić, w jakiej formie jest Odell.

 

 

Fot. Variety.com

 

 

„Saper”, reż. Hogir Hirori, 2017

 

A na koniec jeszcze kilka słów o naszym  zdaniem niezwykłym dokumencie „Saper” w reżyserii Hogira Hiroriego (reżyser ma już na swoim koncie jeden bardzo dobry dokument „Dziewczynka, która uratowała mi życie”, pokazywany m.in. na Krakowskim Festiwalu Filmowym). Hirori w ogóle ma talent do pokazywania niezwykłych i ważnych historii, tym razem nie jest inaczej. W najnowszym dokumencie pochodzącego z Iraku reżysera śledzimy losy pułkownika Fakhira Berwariego – kurdyjskiego peszmerga, który na co dzień zajmuje się rozminowywaniem terenów bombardowanych przez Państwo Islamskie i robi to wyłącznie przy użyciu scyzoryka i obcążków. Niezwykła opowieść o człowieku, który balansuje na granicy życia i śmierci.

 

Fot.  koridor-ku.si

 

Pełną listę nominowanych w tym roku znajdziecie na oficjalnej stronie poświęconej nagrodzie: https://guldbaggen.se/nomineringarna-for-filmaret-2018/

Gala wręczenie nagród odbędzie się 28 stycznia w Sztokholmie i na pewno jeszcze o tym od nas usłyszycie – zwłaszcza, jak już poznamy zwycięzców 🙂 Stay tuned!

Szwedzki Stół Filmowy