Top
Eva Melander: Lubię przekraczać swoje granice – Szwedzki Stół Filmowy
fade
4443
post-template-default,single,single-post,postid-4443,single-format-standard,eltd-core-1.1.1,flow-ver-1.3.6,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-type2,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Eva Melander: Lubię przekraczać swoje granice

Eva Melander: Lubię przekraczać swoje granice

Jest jedną z najbardziej popularnych aktorek filmowych, telewizyjnych i teatralnych w Szwecji. Pochodzi z Gävle, ukończyła Wyższą Szkołę Teatralną w Malmö. Publiczność zna ją między innymi z występu w głośnym filmie „Stado” oraz produkcji „6A”. Jednak to rola Tiny w filmie „Granica” przyniosła jej uznanie krytyków filmowych na całym świecie. Melander stała się częścią, naszym zdaniem, bardzo ważnej produkcji stawiającej pytania o wykluczenie, inność i to, gdzie tak naprawdę przebiega granica naszego człowieczeństwa. Bardzo się cieszymy, że film od kilku dni można też oglądać na ekranach polskich film, bo jest pięknym dowodem na to, jak zróżnicowane i nieoczywiste potrafi być kino szwedzkie. Z Evą porozmawiałyśmy o sukcesie filmu, pracy z reżyserem Alim Abbasim i przygotowaniach do tego oryginalnego projektu.

 

Jak zareagowałaś, kiedy dowiedziałaś się, że „Granica” będzie miała swoją międzynarodową premierę na festiwalu filmowym w Cannes?

Oczywiście bardzo się ucieszyłam, że premiera odbędzie się właśnie tam. To było niesamowite uczucie oglądać film z jurorami, których bardzo szanuję. Z drugiej strony, byłam trochę przerażona, na szczęście następnego dnia okazało się, że film zebrał bardzo dobre recenzje. Sam festiwal wygenerował bardzo duże zainteresowanie filmem, ale nigdy nie odważyłabym się pomyśleć, że wrócimy stamtąd z główną nagrodą (film był nominowany w sekcji Un Certain Regard, a poprzednimi laureatami nagrody byli m.in. Grímur Hákonarson za „Barany” , czy  Juho Kuosmanen za film „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia. Bardzo ciekawe było też samo śledzenie reakcji widzów i obserwowanie, jak odbierają poszczególne sceny filmu. To bardzo ekscytujące, szczególnie biorąc pod uwagę to, jaką publiczność gromadzi ten festiwal.

Dla tej roli przeszłaś niesamowitą metamorfozę. Jakie to było uczucie zobaczyć siebie samą w takiej charakteryzacji?

Tak naprawdę od początku widziałam w tej postaci Tinę. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że na ekranie widzę siebie i nigdy też siebie tam nie szukałam. Dla mnie od początku do końca była to Tina.

 

Fot. materiały prasowe Aurora Films

 

Takie przemiany dla roli są szczególnie popularnie w kinie amerykańskim (wystarczy spojrzeć na role Christiana Bale’a lub Charlize Theron). Czy proces przechodzenia fizycznej metamorfozy był dla Ciebie ciężki?

Nie zastanawiałam się nad tym w trakcie przygotowań do roli, choć może powinnam. Patrząc na to z perspektywy, myślę, że ten proces mógłby być trochę dłuższy. Miałam niewiele czasu, ale pracowałam pod okiem trenera i dietetyka, więc nie martwiłam się specjalnie o swoje zdrowie. Jako aktorka bardzo lubię sprawdzać swoje możliwości i przekraczać granice. Od początku wiedziałam, ze ta rola jest tego warta. Tym bardziej, że ten film trochę znalazł nas. Ali chciał początkowo zatrudnić do tego projektu aktorów amatorów, którzy wyglądem przypominaliby postaci, które miał w głowie. Jednak w czasie castingów okazało się, że chemia między mną i Eero bardzo spodobała się Aliemu, który postanowił zaryzykować i przekonać nas, żebyśmy do tych ról przeszli odpowiednie transformacje. Był przy tym tak wyrozumiały, że nie czuliśmy żadnej presji i wszystko potoczyło się bardzo naturalnie. Ali to reżyser, który naprawdę dba o swoich aktorów.

 

Fot. indiewire.com

 

A co z mentalnym wcieleniem się w tak niezwykłą postać?

To było trochę trudniejsze. Przecież nigdy nie spotkałam trolla, nie wiedziałam do końca na czym zbudować tę postać. Ale pomyślałam, że oprę ją w połowie na ludzkich, w połowie na zwierzęcych cechach. Pomógł mi tu warsztat aktorki teatralnej i rola w spektaklu „Ryszard III”. Występowanie na scenie wymaga większej świadomości w pracy z ciałem i głosem. Dużo myślałam też o tym, że Tina nie pasuje do świata, w którym przyszło jej funkcjonować. Chciałam oddać dyskomfort, jaki musiała czuć moja postać – praca, ubrania, samochody, całe otoczenie ją ograniczało. Dla mnie najważniejsze było pokazanie, jak czuje się jednostka, która w pewnym sensie jest wykluczona ze społeczeństwa.

 

Eva Melander jako Ryszard III/ fot. i.ytimg.com

 

Wizualnie Tina może wzbudzać odrazę, ale jej wygląd bardzo kontrastuje z tym, jaka jest. Co najbardziej w niej?

To, że mimo wszystkich przeciwności losu, troszczyła się o innych i nie straciła wiary w ludzi, w przeciwieństwie do Vore.

„Granica” jest dopiero drugim filmem fabularnym Aliego Abbasiego. Zastanawiamy się, jak wyglądała praca z reżyserem, co przekonało Cię do zaangażowania się w ten projekt?

Kiedy pierwszy raz przeczytałam tekst, byłam zachwycona. Pomyślałam, że może z tego wyjść coś naprawdę ciekawego. Z drugiej strony, tę historię łatwo też spektakularnie zepsuć. Zaczęłam się zastanawiać, kto odważy się to wyreżyserować. Ale kiedy spotkałam się Alim i Eero (Eero Milonoff – ekranowy partner Evy, wciela się w postać Vore, przyp. red.)i dowiedziałam się, jaka jest ich wizja na opowiedzenie tej historii, wiedziałam, że film jest w dobrych rękach. I choć Ali miał wtedy na koncie tylko jeden film fabularny, czułam , że w pracy nad tym projektem może to być plusem. Nie jest to wysokobudżetowa produkcja, ale dało nam to ostatecznie więcej wolności przy decydowaniu o tym, jaki kształt będzie miał film.

 

Fot. materiały prasowe Aurora Films

 

I wygląda na to, że udało Wam się to świetnie. Już teraz film jest szeroko dystrybuowany, niedługo będzie miał swoją premierę też w Polsce. Poza tym był szwedzkim kandydatem do Oscara i ostatecznie skończył z nominacją za najlepszą charakteryzację. Czy ekipa „Granicy” planuje uczestniczyć w gali wręczenia nagród w Dolby Theatre?

Tak, planujemy uczestniczyć w gali i oczywiście trzymamy kciuki za zwycięstwo „Granicy”. 

A czy masz swojego faworyta w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny?

Przyznam szczerze, że nie widziałam wszystkich filmów nominowanych w tej kategorii, ale bardzo podobał mi się film Koreedy „Złodziejaszki”.

A wybiegając trochę w przyszłość, czy możesz nam zdradzić, nad czym obecnie pracujesz?

Jasne, pod koniec lutego zaczynam zdjęcia do skandynawskiego serialu kryminalnego, zdjęcia kończymy latem, a premiera planowana jest na jesień tego roku, to wszystko, co mogę teraz zdradzić.

 

Fot. Photo by IBL/REX/Shutterstock

 

Ostatnie pytanie – gdybyś mogła wybrać reżysera, z którym chciałabyś współpracować, kto by to był?

Czy to jest to pytanie, w którym powinnam odpowiedzieć nazwiskiem polskiego reżysera (śmiech)? Jest tylu fantastycznych twórców, że ciężko mi teraz wybrać jedno nazwisko, ale akurat do głowy przychodzą mi na przykład bracia Coen. Bardzo chciałabym zrobić z nimi jakiś film.

W takim razie trzymamy kciuki, żeby taka współpraca doszła kiedyś do skutku i bardzo dziękujemy za rozmowę!

Szwedzki Stół Filmowy