Top
Kobieta idzie na wojnę: recenzja – Szwedzki Stół Filmowy
fade
4569
post-template-default,single,single-post,postid-4569,single-format-standard,eltd-core-1.1.1,flow-ver-1.3.6,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-type2,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Kobieta idzie na wojnę: recenzja

Kobieta idzie na wojnę: recenzja

W tegorocznej edycji krakowskiego festiwalu Mastercard Off Camera Islandię samotnie reprezentował zeszłoroczny laureat Nagrody Stowarzyszenia Autorów, Reżyserów i Kompozytorów w Cannes, film Kobieta idzie na wojnę w reżyserii Benedikta Erlingssona. Film był pokazywany na wielu międzynarodowych festiwalach, a projekcjom towarzyszyły głównie pozytywne recenzje. To pewnie dlatego w Krakowie produkcja ta znalazła się w kategorii Festiwalowe hity. Wybór był jak najbardziej słuszny, bo nowy film Erlingssona jest dowodem na to, że kino islandzkie ma się świetnie.

 

kadr z filmu/mat. promocyjne

 

 

Tym razem twórca filmu o Koniach i ludziach skupia się na najbardziej aktualnej tematyce – globalizacji i walce o środowisko naturalne. Te dwa wątki przeplatają się tutaj z nieoczywistym i błyskotliwym żartem sytuacyjnym. Główną bohaterką jest Halla, nauczycielka śpiewu w średnim wieku (w tej roli Halldóra Geirharðsdóttir), która prowadzi poniekąd podwójne życie – po godzinach jest zawziętą aktywistką na rzecz ochrony środowiska. W tym wcieleniu wypowiada tytułową wojnę potężnemu koncernowi, który stanowi zagrożenie dla naszej planety. Robi to wyjątkowo uparcie, nie zważając na to, co na ten temat myślą inni. Halla jest postacią zdeterminowaną, walczącą w swoim mniemaniu w słusznej sprawie. Wszystko komplikuje się, kiedy stawką w całej grze staje się jej osobiste szczęście i możliwość zaadoptowania dziecka. 

 

Gatunkowo najbliżej nam tu do dramatu o lekkim zabarwieniu czarnej komedii, czyli gatunku, który Erlingsson bezbłędnie pokazał nam na przykład w swoim poprzednim filmie. Kobieta idzie na wojnę wydaje się jednak dziełem, które dotrze do szerszej publiczności międzynarodowej, głównie ze względu na uniwersalność poruszanych tematów społecznych i politycznych.

kadr z filmu/mat. promocyjne

 

Wizualna strona filmu zachwyca – nie tylko ze względu na zapierające dech w piersiach surowe islandzkie plenery, ale także dzięki swojej spójnej stylistyce i pięknym, przemyślanym zdjęciom. Widać tu pewne podobieństwa do zdjęć z poprzedniego filmu reżysera, co nie powinno być szczególnie szokujące, ponieważ ich autorem w obydwu przypadkach jest Bergsteinn Björgúlfsson (regularnie nominowany do islandzkich nagród filmowych Edda – siedem razy otrzymał statuetkę). Aktorsko doskonale spisuje się Halldóra Geirharðsdóttir (grająca w filmie w podwójnej roli!), która sprawia, że główna bohaterka natychmiast budzi mnóstwo sympatii, a widzowie z wypiekami na twarzy kibicują jej rewolucyjnym poczynaniom. A wszystko to przy akompaniamencie świetnie dobranej, nieoczywistej muzyki autorstwa Davíð Þór Jónssona. 

 

kadr z filmu/mat. promocyjne

 

Erlingsson bierze na warsztat tematykę raczej niełatwą, ale bardzo aktualną. Wychodzi z tego obronną ręką i nie otrzymujemy dzieła niezrozumiałego, czy trudnego w odbiorze. Przeciwnie – dwie filmowe godziny upływają w mgnieniu oka, a z widowni co kilkanaście minut słyszy się salwy śmiechu. Opowieść o Halli formą przypomina trochę bajkę z morałem dla dorosłych, zabawną i prowokującą do refleksji. Może nie każdemu zapadnie w pamięć, bo lekka forma znosi powagę kwestii poruszonych w filmie, ale na pewno warto dać mu szansę. Jeśli tylko będziecie mieć okazję do obejrzyjcie koniecznie!

 

 

Tekst: Ola Skalec

 

*film Kobieta idzie na wojnę dystrybuuje M2

 

 

 

 

 

Szwedzki Stół Filmowy