facebook
KATEGORIA: Wywiad

Duńska farma pełna muzyki. Z Katrine Philp o filmie ,,Tam, gdzie rośnie muzyka"

06/12/2026 ssf 1 min. czytania

Świat muzyki klasycznej często kojarzy się z prestiżem, wielkimi konkursami i nieustanną walką o sukces. Dokument Katrine Philp wraca jednak do samej esencji – do dźwięków, które rodzą się i wybrzmiewają z dala od wielkich sal koncertowych. Duńska reżyserka zabiera widzów do miejsca, w którym młodzi artyści, stojący u progu zawodowej kariery, mogą skupić się nie tylko na doskonaleniu swojego warsztatu, lecz także na własnym dobrostanie, otoczeni naturą i wspierającą społecznością.

O Scandinavian Cello School w Stevns świat usłyszał wiosną 2021 roku. Wówczas nagranie przedstawiające młodych wiolonczelistów grających dla krów na farmie stało się internetowym fenomenem. Materiał podchwyciły międzynarodowe media, w tym „The New York Times”, a informacje o niezwykłej szkole dotarły do miliardów odbiorców na całym świecie. Niespodziewana popularność zwróciła uwagę nie tylko na nietypowe koncerty, ale przede wszystkim na filozofię placówki, która łączy edukację muzyczną na najwyższym poziomie z życiem blisko natury i dbałością o równowagę między pracą, a życiem prywatnym. Koncerty edukacyjne, aktywności na świeżym powietrzu oraz wspólne życie i praca stanowią integralną część programu. To miejsce, które oferuje młodym artystom przestrzeń do nauki, pracy, rozwoju i poszukiwania inspiracji.

Przez pięć lat Katrine Philp śledziła losy swoich bohaterów, obserwując ich rozwój, sukcesy, rozterki i momenty zwątpienia. Efektem jest poruszająca opowieść o ambicji, presji oraz potrzebie zachowania równowagi w świecie, który coraz częściej wymaga od młodych ludzi perfekcji. O tym, skąd wzięła się ta historia i czego nauczyli ją jej bohaterowie, rozmawiałyśmy podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego.


W Polsce muzyka klasyczna wzbudza ogromne emocje, szczególnie za sprawą Konkursu Chopinowskiego. Z jednej strony kojarzy się z pięknem i spokojem, z drugiej – z ogromną presją i rywalizacją. W Twoim filmie ten świat wygląda trochę inaczej. Skąd pomysł na takie ujęcie tematu?

Jak zapewne wiele osób przeczytałam artykuł o miejscu na duńskiej prowincji, które jest jednocześnie szkołą dla młodych muzyków klasycznych i przestrzenią pomagającą im odnaleźć równowagę w życiu. Założyciel szkoły i wiolonczelista, Jacob Shaw, stworzył ją właśnie po to, by młodzi artyści mogli odpocząć od ciągłej rywalizacji, pobyć blisko natury i lepiej poznać samych siebie. W świecie muzyki klasycznej jest to niezwykle ważne, bo bez takiego fundamentu bardzo trudno poradzić sobie z presją i oczekiwaniami. Chciałam pokazać miejsce, które może być inspiracją nie tylko dla muzyków. Mam nadzieję, że również młodzi ludzie spoza tego środowiska odnajdą w filmie coś dla siebie.

Czy od początku wiedziałaś, że właśnie o tym będzie ten film?

Początek był fascynacją. Pojechałam tam, poznałam Jacoba i od razu poczułam, że to niezwykłe miejsce. W dokumentach często wszystko zaczyna się od zainteresowania jakimś tematem, ale sam zachwyt nie wystarczy, by zbudować film. Razem z moim mężem Adamem, który jest operatorem, zaczęliśmy spędzać tam coraz więcej czasu. Przyjeżdżaliśmy z dziećmi, poznawaliśmy mieszkańców i szybko staliśmy się częścią tej społeczności. Wtedy zobaczyłam kontrast między pięknem muzyki a trudami życia młodych solistów, którzy nieustannie podróżują, występują i mierzą się z ogromną odpowiedzialnością.

W filmie skupiasz się na kilku postaciach, czy ciężko było podjąć decyzję o tym za kim podążać? 

To wyszło całkiem naturalnie. Johannes i Anastasiya byli pierwszymi osobami, które zaczęłam filmować. Później dołączyła Roberta. Z mojego doświadczenia wynika, że czasami bohaterowie sami wybierają film. Potrzebowałam osób znajdujących się na różnych etapach życia i kariery, aby każda wnosiła do opowieści coś innego. Filmowaliśmy znacznie więcej młodych muzyków, ale ostatecznie to właśnie te historie okazały się najciekawsze. Bardzo podobał mi się także wątek relacji między Anastasiyą i Johannesem, a także rozwój młodziutkiej Finn, która dołączyła później i od razu zachwyciła nas swoim talentem oraz dojrzałością.

Jednym z najbardziej interesujących elementów filmu jest wspólnota. W wielu opowieściach o muzyce klasycznej dominuje rywalizacja, tymczasem bohaterowie Twojego dokumentu wspierają się nawzajem. 

To było dla mnie bardzo ważne. Chciałam pokazać, że świat muzyki klasycznej nie musi opierać się wyłącznie na konkurencji. Wizją Jacoba jest tworzenie środowiska, które dba nie tylko o rozwój talentu, ale również o człowieka. Jeśli skupimy się wyłącznie na wynikach i osiągnięciach, możemy stracić wielu wspaniałych artystów. Ta idea wydaje mi się uniwersalna i odnosi się także do innych dziedzin życia.

Jacob jest niezwykle charyzmatyczną postacią. Jak wyglądała praca z nim i kiedy zdecydowałaś, że jego osobista historia stanie się częścią filmu?

Jacob jest sercem całego projektu. To osoba pełna energii i pasji, która napędza wszystko wokół siebie. Długo zastanawialiśmy się, jak dużą rolę powinien odegrać w filmie. W pewnym momencie uznałam jednak, że jego osobiste doświadczenia są kluczowe dla zrozumienia tego miejsca. Historia jego choroby pokazuje, jak silne więzi łączą ludzi tworzących tę społeczność. Kiedy zachorował, wszyscy byli przy nim, pomagali mu i wspierali go. To bardzo ludzki i poruszający aspekt tej opowieści.

W filmie ogromną rolę odgrywa sama muzyka. Nie jest jedynie tłem dla wydarzeń.

To była świadoma decyzja. W wielu dokumentach muzycznych paradoksalnie słyszymy niewiele muzyki. Ja chciałam stworzyć film o jej tworzeniu. Dlatego zrezygnowaliśmy z tradycyjnej ścieżki dźwiękowej. Muzyka pojawia się tylko wtedy, gdy wykonują ją bohaterowie. Chciałam, żeby widz nie tylko poznawał ich historie, ale również obserwował proces twórczy i emocje widoczne na ich twarzach podczas gry. Dla mnie pojedyncza scena mogła być jednocześnie pełnoprawnym utworem muzycznym.

Film jest niezwykle spokojny i kojący. Muzyka, natura, długie obserwacyjne ujęcia tworzą wyjątkową atmosferę.

Bardzo się cieszę, że tak to odbierasz. Zależało mi na tym, by widz mógł zanurzyć się w tym świecie i przez chwilę zwolnić. Krajobrazy duńskiej prowincji są piękne same w sobie, ale najważniejsze było pokazanie relacji między ludźmi oraz ich związku z muzyką i naturą. Wierzę, że sztuka może być przestrzenią wyciszenia i refleksji.

Na koniec chciałabym zapytać o Twoje inspiracje dokumentalne. Czy są twórcy, którzy szczególnie wpłynęli na Twój sposób patrzenia na kino?

Studiowałam wcześniej scenografię i długo szukałam własnej drogi. Ostatecznie trafiłam do szkoły filmowej na wydział dokumentu. Dokument fascynuje mnie tym, że zmusza do funkcjonowania w nieprzewidywalnych sytuacjach i rezygnacji z pełnej kontroli. Jeśli miałabym wskazać twórcę, który jest dla mnie szczególnie ważny, byłby to Victor Kossakovsky. Uwielbiam sposób, w jaki obserwuje świat i potrafi odnajdywać wielkie historie w pozornie drobnych momentach codzienności. To właśnie takie małe, ludzkie opowieści najbardziej mnie poruszają i inspirują.

 

,,Tam, gdzie rośnie muzyka” Katrine Philip otrzymał Nagrodę Publiczności 66. Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Można go oglądać na festiwalowym VOD do 19 czerwca oraz w warszawskim kinie Muranów podczas pokazów 12 i 19 czerwca.